piątek, 4 kwietnia 2008

Nota, której nie ma.

Wiecie, rozumiecie, no... Nie rozumiecie? Dlaczego? Znowu zadaję wam za trudne pytania? No i co z tego? Wy czytacie to po to, by się łatwo pobawić? Myślicie, że wszyscy artyści to psie krwie? Że będą pisać to co się wam podoba? Że dam się skomercjalizować? Że zacznę pisać pod publiczkę? I będę dawał notę co dziennie? Ni uja! Ja wam się nie dam, nie tak łatwo!
Artysta to ma ciężkie życie. Szczególnie artysta awangardowy, nie piszący na blogu o tym, że zjadł dzisiaj ciastko, a ono było zatrute i przez to wypaliło mu odbyt. Nie, nie łudźcie się, on nie ma bloga. Artystą awangardy jestem ja, pewnikiem jestem artystą eksperymentalnym. Zachciało mnie się dzisiaj eksperymentów, zachciało mnie się dzisiaj zrobić audycję prawie-radiową z udziałem Konrada. Ale nie zrobiłem. Z przyczyn obiektywnych. Przerywało gdy mówiłem. Nie żebym się jąkał. Nie jąkam się. No chyba, że bym musiał Komuś powiedzieć Coś Ważnego, ale nie powiem. Bo nie mam odwagi. Więc nie będę się jąkał.

No dobra, miała być nota, ale jej nie ma, więc co to jest, to co Boyar rzucił w zamian? Ano to jest substytut. Substytut to bardzo fajna rzecz. Substytutem miłości życia są np. aniemowano-mangowe dziołchy z Japonii na okładkach zeszytów. A ta nota jest substytutem noty. Wiem, że to brzmi dziwnie, ale tak jest. I nie próbujcie tego zmieniać. I nie mówcie, że nie zaczyna się zdań od "I". Bo to ja sam tworzę swój styl.
No właśnie - styl. Dzisiaj stylowo przyodziałem się w dwu-paskowy dres. Jest to ciuch przeznaczony dla niższych stanów średnich, blokersów, technomaniaków i sportowców. Przypadkiem nie jestem żadnym z nich. Ale dres mam. Bo mi wygodnie. Niestety, wyłażąc w dresiwie na Rynek od razu poproszono mnie, bym "poczęstował fajką". No tak, człowiek ubierze się w to co mu wygodnie, a już go wezmą za kogoś gorszego.


Tak, na tej tu nocie mamy nogę w dresie. Nogę wygiętą dosyć nienaturalnie, ale nie od dziś wiadomo, że mam gumowe kości. Podobny efekt można osiągnąć mocząc się długo w occie. Jednak nie polecam tej metody, ze względu na późniejsze choroby skóry. Nic miłego. Ciekawi mnie sprawa rang w dresach - czy dres dwu-paskowy, jest gorszy od dresu trój- i więcej paskowego? Czy dresiarz noszący spodnie z piętnastoma paskami jest kimś na wzór dresiarskiego marszałka polowego? Czy ów delikwent prowadzi swoich pobratymców do boju przeciwko innym pasiakom?
A może dresy pionowe walczą z dresami poziomymi, znanymi szerzej jako emo? Wątpliwości nie ulega fakt, że są to przeciwstawne sobie ideologie, ale czy toczą one ze sobą otwartą wojnę? Pewnie nie, a jeżeli już to jest to wojna psychologiczna. Dresmani obrażają emosów, a tamci się z tego powodu tną. Ot, taki wróg przyjazny użytkownikowi. Wojna w iście komfortowych warunkach.
Daleko jednak im do takiej Wojny Światów. Oczywiście do książki, nie do filmu. Film jest tak dziwny, że aż niefajny. Aż na myśl przyszło mi słynne powiedzenie - "Dlaczego głupi? Bo biedny. A dlaczego biedny? Bo głupi.". Więc film jest głupi bo dziwny i dziwny, bo głupi. Dzieło jest nie pierwszej świeżości. Weszło na ekrany kin już dawno temu. I potem zeszło. Nikt o tym już nie pamięta. O co w takim razie chodzi? Czy powodem klęski jest to, że zamiast atakować Gosz... Wielką Brytanię znaczy się, Marsjanie zaatakowali Stany Zjednoczone Śmierdzące Czosnkiem? Dlaczego Ci dziwni ludzie po drugiej stronie oceanu wszystko masakrują?
W 1927 powstał jeden z najlepszych filmów science-fiction w historii - stworzony w Republice Weimarskiej "Metropolis". Oj, jaki to piękny film był. Tylko, że nigdy go nie oglądałem. Zapytacie dlaczego, a ja wam odpowiem, że ni ch..., znaczy odpowiem, że dlatego, że nasi sojusznicy zza Atlantyku film zmasakrowali. Przez dziwaczną doktrynę Haysa wycięto wszystkie sceny pokazujące wyzysk klasy robotniczej, a przez to zniszczono dzieło. Została z tego tylko głupia papka o mieście przyszłości. Amerykanie pojmują rzeczywistość bardzo prosto, żeby nie powiedzieć - prostacko.
Godzillę z 1984 roku też pobili. Film, pokazujący, że ZSRR nigdy nie uderzy na USA i nawzajem, że łatwo jest decydować o losach innych, a dużo trudniej o swoich (np. fakt, że Rosjanie chcą uderzyć bombą atomową w Godzillę, na co premier Japonii odpowiedział "Ciekawe, czy gdyby Godzilla grasował pod Władywostokiem też bylibyście tak chętni do użycia broni jądrowej") został pozbawiony kilku scen. Całkowicie zburzono obraz Krasnoarmiejców jako pacyfistów. Dorysowano również jedną scenę. Gdy, w wyniku uszkodzenia rosyjskiego okrętu zacumowanego w Zatoce Tokijskiej rozpoczyna się odliczanie do startu umieszczonej na orbicie rakiety nuklearnej. W wersji japońskiej na okręcie zostaje tylko admirał, starający się - niestety nieskutecznie - zatrzymać procedurę odpalenia. W wersji amerykańskiej lektor mówi "Muszę nacisnąć przycisk", a dodatkowo pojawia się scena z ręką na czerwonym guziku, sugerująca, że Rosjanie za wszelką cenę chcieli sobie postrzelać. Bez sensu.
Wracając do ich prostackiego myślenia - taki ktoś jak ja nie mógłby istnieć w ich pojmowaniu świata. Zbyt dużo sprzeczności wewnętrznych, zbyt dużo tego i owego. Nie. Być nie może. Dlatego kończę ten substytut. Nie będę was więcej katował.

Ps. Winq w kartoniq rlz!

14 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Uważam, że Bojar piszę mądrze i tak ma być.

Anonimowy pisze...

Winq rulezi na całej linii ziom! Respekt za tom note!

Anonimowy pisze...

Miało być bez sensu, a okazało się, że pierwszy raz jest z sensem :D

Boyar pisze...

No. Nie komentowaliście to sam sobie skomentowałem. Sam sobie serwerem, logiem, pisarzem, wydawcą, czytelnikiem. Yo.

Anonimowy pisze...

MONdrze pisze a winq rzondzi

er` Trancer pisze...

Jutro na trzezwo skomentuje :) teraz nie dam rady czytac:)

Anonimowy pisze...

a bu i do tego na śledzia

Anonimowy pisze...

aha

Anonimowy pisze...

i Som Ludzie Co som inteligentne i som i co i som i co

er` Trancer pisze...

"Zakwalifikowany jako: BREDNIE"

Swieta prawda :)

Co do tego powiedzenia to ja takie znam:
czemus biedny? bos glupi

:* pisze...

Bojar... jedno Ci powiem - wymiatasz stary ;D.

er` Trancer pisze...

A do Szaniego trafisz jak zmieni miejsce pisania bloga, bo blogow z onetu nie linkuje :)

:* pisze...

Jak mi się zachce, to zmienię :P. Nieważne gdzie, ważne co się piszę - a w moim przypadku nic, świetny rezultat jak na dwudniowy blog ^^.

Anonimowy pisze...

Dlaczemu nie przesłałeś mi tego zdjęcia z dresikiem w tle? Pierwszy raz widzę, jestem cholernie do tyłu, pogubiłem się na Twoim blogu :(