piątek, 28 marca 2008

Suche marzenia.

[Uwaga! Achtung! Wnimanje! Attenzione!]
Autora w trakcie pisania tegoż wiekopomnego dzieła suszyło. Nie było to broń Panie Boże spowodowane jakimkolwiek stanem upojenia alkoholowego, lecz pragnienie naprawdę dawało w kość, a raczej w gardło. Może to, choć oczywiście nie musi, negatywnie odbić się na jakości treściowej tegoż (wiekopomnego) tekstu. Z góry dziękuję za wyrozumiałość i tym razem nie proszę o żadne komentarze. Dlaczego? Albowiem, zawsze gdy to proszę to jakiś jeden człek z Gdyni walnie mi komentarzem i podpisze się jako anonimowy, mimo że cały świat wie bardzo dobrze kim on jest, reszta zaś nic nie napisze. Więc nie prosząc o komentarze zakładam w głębi duszy, że o to wszystkie 6 (do niedawna było 5, ale mam jakąś nadzieję, że to się zmieniło) osób czytających tę oazę normalności na pustyni internetu coś po sobie zostawi. I nie będą to śmieci do sprzątania.
[Koniec Uwagi, achtungu, wnimanja i attenziona, można spocząć]
No. Witam panią (jedną chyba, ale kto wie kto to czyta. Chyba, że boty z google'a są płci żeńskiej, wtedy pewnikiem powiem "witam panie), oraz panów czytających. Zakładam, że potraficie czytać samodzielnie i nie korzystacie z żadnych syntezatorów mowy. Bezpłciowy, mechaniczny, głos potrafi zabić niejeden dobrze napisany tekst. Ten wbrew pozorom też, mimo, że tak na dobre jeszcze się nie zaczął. I znając mnie nigdy się nie zacznie, a skończy się PSem na temat sprzedaży powierzchni reklamowej.
Właśnie - reglamy. Przepraszam. Reklamy. Otóż Konrad, nazywany Długim, Koniem, Schizofrenią-Euforią i tak dalej i tak dalej i tak dalej i tak dalej... postanowił założyć sobie blog. W praktyce zaś wyszedł mu chyba dziennik, gdyż pisze w nim codziennie. A jak pisze? Otóż stara się pisać ciekawie, głównie o swoich własnych odczuciach, podobnie jak tutaj stosuje pełny freestyle literacki, nie używa polskich liter, na końcu każdego tekstu poleca jakąś muzykę, powinien się chłopok uczyć ode mnie, lecz... No właśnie, on pisze regularnie, więc można spokojnie wchodzić codziennie licząc, że coś ciekawego się przeczyta, a nie jak tutaj - raz na miesiąc. Polecam więc szczerze, a link - będzie jak dodam.
Suszy mnie cholercia....
Jeżeli zaraz zaczną mi wypadać włosy to znaczy, że gdzieś w okolicy spełnił się mój sen o ataku nuklearnym, a mnie dopadła choroba popromienna. Gdy w czasach szkoły podstawowej wyjechaliśmy tłumnie na wycieczkę w Sudety odwiedziliśmy również słynne sztolnie, gdzie to tysiącletnia Trzecia Rzesza wydobywała uran do produkcji Wunderwaffe. W sztolni owej była pani przewodnik z licznikiem Geigera. Licznik taki służy do pomiaru stanu aktywności radioaktywnej. Detektor urządzenia, przyłożony do paska uranu przyklejonego do ściany dał wynik grubo ponad 200 jednostek. Co ciekawe, gdy wskazano na mnie wynik wyniósł aż 2.5, czyli kilka razy ponad normę. Pięknie. Widać teraz musiało przekroczyć dawkę śmiertelną i zaczynam usychać.
Bo mnie suszy....
Sucho tu jak na Saharze. "Sahar" to po rosyjsku cukier, najprawdopodobniej nasi ukochani (prawda?) sąsiedzi - dawniej zza Buga, obecnie zza Warmii i Mazur - byli przekonani, że to żółte czego pełno w Afryce to cukier. No bo jakby nie było - granulowane to to, twarde jak cukier, w smaku trochę inne, lecz żaden Rosjanin nie spróbował i o to mamy - kupa cukru. Niestety z przewagą kupy. Istnieje oczywiście inna teoria - otóż to mogło się zdarzyć że Rosyjska Ekspedycja Naukowa (w skrócie REN, Niemcy się obrażą chyba) faktycznie dotarła do Egiptu i naprawdę znalazła tam kupę cukru, tym razem z przewagą cukru. By zaspokoić potrzeby ludu pracującego miast i wsi Matuszki Rassiji Rosjanie wpadli z Kamazami i zabrali cały cukier, a Egipcjanom zostawili kupę. Kupę kup. Nie, nie jest to oferta handlowa.
Ma ma maj szaaaaronaaaa!
Suszy mnie murwa kać (przy damach kier i karo nie klnę)!
Nic nie piłem, zastrzegam sobie prawo do tego, że sam i z byle kim (hehe, na jedno wychodzi może, co?) nie pijam. I jak piję to z umiarem, powolutku do przodu, a nie ciągnąc całą butlę naraz. "Ciągnąć" - fatalne słowo, nie powinienem używać. Muszę sobie zanotować.
Jak na pewno zauważyliście usunąłem logo. Po co? Ano po to, by nie chwalić się tym, że dziadek zbudował obóz koncentracyjny dla kur. Tak, wiem, że to niedrobiotarne, ale co poradzić na to, że te kurw... pardon... kury przelatywały przez mur berliński do sąsiada i tamże wyrządzały szkody powodujące kolejne skandale polityczne na najniższym poziomie? Wszak atak lotnictwa to jest prowokacja, a "kto rękę nad władzę podniesie, temu ta ręka odpadnie". Co za logo zapytacie? No cóż, pewnie wykorzysta się inne możliwości blogspota i wstawi się ostrzeżenie przed epilepsją. Ewentualnie pozdrowionka dla sweet dziewuszek, koffanych koleszanek.. mmmmuaaa!
Suschi mnie... I mnje odffalla. Fffajnie byc sweeeeet blondineczkom?? No pefffnnoooo, mua, mua, mua...
[w tym momencie nastąpiło dosłownie rozpłynięcie się w komplementach panny Pauliny Karoliny Marty Bojarskiej, co zostało na szczęście pominięte.]

Piątek, 13 Kwietnia, godzina 21:24, szpital dla obłąkanych.

- Kim jestem? Dlaczego w tym domu nie ma klamek? Dlaczego nie ma okien? Dlaczego wszystko zostało pomalowane na biało? Co się ze mną stało? Co się stało ze światem? - usiadłem na podłodze i zacząłem intensywnie myśleć, właśnie - myśleć, udawało mnie się to znakomicie, aż nazbyt dobrze. Moje myślenie przerwało wejście pielęgniarki. Była ładna, skądś ją pamiętałem. Pewno z telewizji. Jej głos przełamał przerażającą ciszę panującą w pomieszczeniu.
- Jak się pan czuje panie Bojarski? - zapytała pięknym aksamitnym głosem.
- Dobrze, chyba dobrze, co najmniej tak mnie się wydaje. Co tu się właściwie wydarzyło?
- W Goszczu doszło do wybuchu, choć tak naprawdę to nikt nie wie co to było, wszystkie pana myśli uciekły na różne strony świata, wszelakie ideologie, pomysły, wszystko weszło w życie. - te słowa wprowadziły mnie w stan konsternacji. Jak to? Wszystko? Zastanowiłem się głębiej. I przypomniała mnie się pewna liczba. Nieśmiało zapytałem:
- Przepraszam, jaki jest tu numer pokoju?
- 21, a co? - zapytała nieco zdziwiona.
- Nic, nic. - Powiedziałem "nic", a w rzeczywistości wszystko. Co się mogło jeszcze stać? Cholera... Ile razy życzyłem niektórym ludziom śmierci? Spełniło się, czy nie? A co z dziewczynami, z tak zwanymi uczuciami wyższymi? Ha! Co się mogło stać, skoro dosyć często zdarzało mnie się zakochiwać, tłumiąc to uczucie wewnątrz siebie, licząc jednak po cichutku na bycie razem? Przecież to niemożliwe, być ze wszystkimi na raz. A może ludzie stali się niewolnikami moich myśli? Chyba nie o to chodziło w marzeniach, czyż nie? To powinno być dobrowolnie. Ludzie dobrowolnie, może za namową niewielkiej perswazji z mojej strony, powinni czynić to o czym marzę. To nie tak miało być. Marzenia cholera. W rzyć takie marzenia wsadzić sobie można. Po co żyć, skoro ma się wszystko, przecież jednym z celów życia jest spełnianie marzeń, mając wszystko powinno się życie skończyć. A do tego owe marzenia ni trochę nie pasują do tego, co się chciało. Przypomniała mnie się historia Naznaczonego z gry STALKER. Dotarł on do maszyny spełniającej życzenia, w elektrowni w Czarnobylu. W swojej zachłanności poprosił o otrzymanie pieniędzy, które to wedle niego miały pomagać w spełnianiu marzeń. Śrubki maszyny zmieniły się w złoto, cała konstrukcja przemieniła się w twardą walutę. Przez 4 sekundy Naznaczony był najbogatszym i wydawać by się mogło najszczęśliwszym człowiekiem świata, jego cel życiowy został osiągnięty. Trzymana jednak na pieniężnych śrubach konstrukcja nie wytrzymała. Zawaliła się, grzebiąc biedaka. Cóż, mnie marzenia również przygniotły.
Wstałem, nic nie mówiąc do pielęgniarki, a następnie wyszedłem na korytarz. Na korytarzu były okna, przez które mogłem obejrzeć świat moich marzeń. Dochodząc powoli do wniosku, że o wiele ważniejszym od realizacji swoich celów jest dążenie do nich, wyjrzałem za okiennice. Tak jest, idąc do celu, uczymy się, idąc do celu zdobywamy doświadczenie, poznajemy nowych ludzi, doznajemy odczuć wyższych. Patrząc przez okno na uśmiechającą się do mnie Martę, która czyniła to zapewne bez własnej woli, będąc we władaniu mojego umysłu, zrozumiałem, że to koniec. Nie ma już celów, nie ma już drogi, nie ma już szans na życiowe porażki i zwycięstwa, ostatni raz spoglądając na świat moich marzeń odwróciłem się i odszedłem z zamkniętymi oczami. Marzenia nie są po to by je spełniać. Marzenia są po to by je mieć....
---

P.s. Pozdrawiam tych, którzy dotarli do końca. Dziękuję bardzo. Kwiaty odeślę jutro.

niedziela, 23 marca 2008

AAR


2 października 1945 roku stacjonujące w Turcji amerykańskie bombowce B-52 wyleciały w kierunku Związku Radzieckiego. Około godziny 3:00, w dwóch równoległych nalotach zrzucone zostały dwie bomby atomowe - jedna doszczętnie zniszczyła stolicę Imperium Sowieckiego - Moskwę, druga poczyniła poważne zniszczenia w jednym z większych okręgów przemysłowych - Kujbyszewie.

W odpowiedzi, 2 godziny później, radziecki minister spraw zagranicznych Wiaczesław Mołotow wręczył amerykańskiemu sekretarzowi stanu - Jamesowi Byrnesowi notę dyplomatyczną, w której stwierdza, iż ów zdradziecki atak zostaje potraktowany jako akt wypowiedzenia wojny. W trybie przyśpieszonym ministerstwo obrony narodowej rozsyła do stacjonujących we wschodnich Niemczech, oraz w Austrii armii depesze z rozkazami jak najszybszego przejścia do ofensywy w kierunku Renu. Armia Czerwona rusza ku wyzwoleniu Europy Zachodniej spod jarzma amerykańskiego imperializmu, postępującej zgnilizny moralnej, oraz wyzysku siły robotniczej.


O godzinie 5:00 w całym ZSRR gaśnie prąd, jest to skutek decyzji Ministra ds. Gospodarki i Wojny Związku Radzieckiego - Borysa Vannikowa. Cała moc produkcyjna rosyjskich, oraz sprzymierzonych z Rosją federacji, fabryk zostaje przeznaczona na cele militarne. Przemysł zostaje przestawiony na produkcję wojenną. Po tragicznych doświadczeniach Moskwy i Kujbyszewa rozpoczyna się ewakuacja innych wielkich miast - Stalingradu, Leningradu, Rygi, czy Kijowa. Tysiące ludzi udaje się w kierunku granicy z neutralną Finlandią.

30 minut później zamrożone zostają plany rozbudowy radzieckiej floty czarnomorskiej. Czasowo wstrzymana jest cała produkcja, za wyjątkiem projektu budowy pierwszego radzieckiego reaktora atomowego w Omsku.

9:00 - dowodzona przez generała Gastilowicza, stacjonująca w Petsamo, 14 armia, będąca częścią szerokiego frontu karelskiego rozpoczyna marsz w kierunku norweskiego miasta - Vardo. Wedle danych wywiadowczych nie spodziewają się oni tam kontaktu z żadnymi siłami wroga. W tym samym czasie lotnictwo generała Martynowa rozpoczyna bombardowanie francuskich pozycji pod Insbruckiem, wciąż trwają walki z brytyjskimi samolotami nad Lubeką.

15:00 - Wojska I Frontu Białoruskiego generała Birjukowa wspierane przez siły II Frontu Białoruskiego Marszałka Voronova rozpoczynają atak na Lubekę. Związują w walce 5 brytyjskich dywizji piechoty i 1 francuską dywizję pancerną. Amerykańskie lotnictwo stacjonujące we Włoszech rozpoczyna serię nalotów na tereny Jugosłowiańskie, szczególnie mocno ucierpiały Kutna Hora i Prisztina, Brytyjczycy natomiast bombardują węgierski Gyor.

3 października rusza ofensywa na półwyspie koreańskim, dzięki ogromnej przewadze w ludziach i sprzęcie zwycięstwo armii radzieckiej na tamtym odcinku frontu wydaje się być pewnym. Dochodzi do wielkiego wymarszu wojsk sowieckich stacjonujących w Europie na front. Powoduje to niezwykłe obciążenie linii kolejowych, które z kolei prowadzi do braków w zaopatrzeniu fabryk na Rusi. Z tego samego powodu czasowo stają prace nad budową omskiego reaktora atomowego. Wedle informacji Igora Kurchatova reaktor powinien być gotowy dopiero we wrześniu 1946, lecz data owa wciąż pozostaje niepewną.

5:00 - poddają się amerykańskie wojska broniące dostępu do Seulu. Rozpoczyna się przygotowanie do wkroczenia do miasta. W tym samym czasie dochodzi do okrążenia wojsk alianckich w Lubece, wspartych w międzyczasie przez dodatkowych 7 dywizji piechoty. Rumuńskie okręty zacumowane w porcie w Konstancji zostają zbombardowane przez lotnictwo francuskiego, nie ma jednak doniesień o poważniejszych uszkodzeniach, lub zatopieniu jakiegokolwiek okrętu.

7:00 - Amerykanie poddają Chunchon, po krótkiej walce wycofują się na pozycje wokół Busan. Do wojsk atakujących Lubekę dołącza 31 Armia generała Golikova. Wynik walk o miasto wciąż jest niepewny. Południowoafrykańskie bombowce bombardują stacjonującą w Poznaniu 4. Gwardyjską Armię Pancerną. Do walki podrywają się stacjonujące w Krzesinach Yakolevy.

8:00 - Wojska Frontu Ukraińskiego stacjonujące w węgierskim Gyor, przy aktywnym wsparciu jednostek z Wiednia i Mariboru, atakują brytyjskie armie w austriackim Grazie. Po sprawnej akcji RAF-u doszczętnie zniszczony zostaje port w Konstancji. Wojska marszałka Koniewa przemieszczają się do Skopje, prawdopodobnie wezmą one udział w inwazji na Grecję.

14:00 - po sześciogodzinnej walce poddają się siły broniące Grazu, 3. Front Ukraiński tryumfuje. 27. Armia generała Kriponosa, wspierana przez siły z Ljubjany rozpoczyna wymarsz w kierunku Wenecji. Wciąż trwają problemy z transportem masy jednostek na front. Sprawę dodatkowo komplikują alianckie naloty, doszczętnie demolujące drogi i tory w Czechach, na Węgrzech i w Polsce.

4 października - 8:00 - Wenecja zostaje poddana. 7 godzin wcześniej połączone siły radziecko-polskie rozpoczynają przygotowywania do desantu na duńską wyspę Bronholm. Jak donosi wywiad - wyspa pozostaje niebroniona. Mimo rozlicznych wysiłków marszałka Voronowa wciąż nierozstrzygnięta pozostaje batalia o Lubekę. W czasie walk dwukrotnie dochodziło do taktycznego odwrotu części sił radzieckich, co zbliżyło je do zwycięstwa, lecz go w 100% nie zapewniło.

10:00 - Niewielkie kontrataki wojsk amerykańskich pod Seulem i Chunchon zostaje sprawnie odparte przez wysunięta czoła 5., oraz 39. Armii. 51. Armia generała Maslonikova atakuje stacjonujące w Teheranie 3 dywizje irańskie. Jest to początek radzieckiej ofensywy na Bliskim Wschodzie. 4 godziny później następuje odwrót wojsk irańskich spod Teheranu, miasto pozostaje niebronione. We Włoszech zaobserwowane zostają ruchy sił amerykańskich. Podążają one w kierunku północy kraju, do Mediolanu, oraz Turynu.

5 października - Alberto Artejo-Alvarez wręcza dyplomatom radzieckim akt wypowiedzenia wojny w imieniu nacjonalistycznej Hiszpanii Franco. Po raz kolejny rozpoczyna się pochód faszyzmu w Europie. Tym razem jest to faszyzm w wyjątkowo wrednej, imperialistycznej formie. Dawni wrogowie - Francja i Hiszpania - stają równo obok siebie, by powstrzymać siły rewolucji, narzucić wschodniej europie jarzmo złodziejskiego kapitalizmu i systemu nierówności społecznej. Hiszpańska agresja pokazuje, iż nazizm, mimo, że tak niedawno pokonany przez dzielne wojska Armii Czerwonej, wciąż jest żywy i jeśli Europa nie zjednoczy się - na nowo powrócą fascynaci polityki Adolfa Hitlera.

7:00 - końca dobiega bitwa o Lubekę. Pokonane siły brytyjskie opuszczają miasto, wycofując się podpalają mosty, co skutecznie przedłuża czas wkroczenia sił radzieckich. Bitwa poważnie nadwątliła siły 1. Frontu Białoruskiego, wstrzymując prawdopodobnie na okres od jednego do dwu tygodni wszelkie ruchy w tym rejonie. 3 godziny później powstrzymany zostaje kolejny kontratak pod Chunchon, ataki wojsk alianckich na południu Korei zaczynają przybierać quasi-partyzancki charakter. Jedna z wycofujących się z Lubeki dywizji niespodziewanie ostrzeliwuje znajdujący się w pobliżu sztab 1. Frontu Białoruskiego, ginie kilkunastu oficerów, a sam sztab przenosi się do Rostock.

18:00 - 28. Armia wkracza do Lubeki i momentalnie zostaje zaatakowana przez 2 dywizje brytyjskie w pełni sił. W akcie desperacji wycofuje się do Rostock. Całkowicie zniszczone miasto staje się na pewien czas strefą niczyją. 8. Armia Gwardyjska Marszałka Govorowa atakuje Norymbergę, bronioną przez legendarnego już dowódcę - Generała Patton. Tuż po wojnie zachęcał on amerykańską administrację do inwazji na ZSRR, która wedle jego słów powinna być rzeczą niezwykle prostą w wykonaniu. Po kilku miesiącach czekania wreszcie dane było mu stawić czoła siłom Kommiternu.

6 październik, godzina 9:00 - pod Vardo dochodzi do niewielkiego starcia z norweską dywizją piechoty. Pozwala to wysnuć przypuszczenie, że Norwegowie przygotowują się do odparcia radzieckiej ofensywy pod Hammerfest, lub Narwikiem, tak by uniemożliwić przerwanie dostaw szwedzkiej stali na Wyspy Brytyjskie. Po krótkiej potyczce zmuszeni są jednak wycofać się pod naporem przeważających sił 14. Armii. Godzinę później generał Golikov wkracza do Lubeki i odpiera aliancką kontrofensywę. Wymarsz wojsk niemiecko-radzieckich z Berlina rozpoczyna przygotowywania do ataku na Kopenhagę. Wedle informacji świadków to nie generał Patton dowodzi aliantami pod Norymbergą, dowódcą jest prawdopodobnie Francuz, marszałek de Monsabert.

14:00 - niewielkie starcie z aliantami pod Wenecją przerywa na moment marsz sił jugosłowiańskich. 2 godziny później po raz kolejny Rosjanie zostają wyparci z Lubeki. W sztabie radzieckim powstaje plan zakładający ofensywę omijającą feralne miasto. Wojska Frontu Białoruskiego liżą rany czekając na dalsze rozkazy.

7 październik, 10:00 - wojska sowieckie wkraczają do Grazu. W tym samym czasie załamuje się ofensywą pod Norymbergą, prawdopodobnie ze względu na działania zaczepne, rzekomo nieobecnego, generała Pattona. Ze względu na zdobycie Grazu do przodu posuwa się ofensywa austriacka, ogromne siły spadają na armie stacjonujące w Klagenfurcie. O 14:00 wydany zostaje rozkaz zatrzymania ostrzału Norymbergi, kolejna sowiecka ofensywa zostaje zatrzymana.

17:00 - Sowieci wkraczają do Vardo, mieszkańcy miasta witają wyzwolicieli wywieszonymi na oknach czerwonymi sztandarami. Zajęte zostają również południowokoreański Seul i duńska wyspa Bornholm. Ta ostatnia zostaje przekazana pod jurysdykcję Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Rząd Edwarda Osóbki-Morawskiego przyjął to jako wspaniałomyślny gest przyjaźni polsko-radzieckiej.

8 października - podburzeni przez faszystowskich reakcjonistów, śniących o powrocie potęgi III Rzeszy, mieszkańcy Stralsundu zbuntowali się przeciwko władzy radzieckiej i zorganizowali się w jedną powstańczą dywizję. Na ich nieszczęście natychmiast zostali zaatakowani przez zmierzającą do Rostock 25. Armię generała Belova. Po hiszpańskiej agresji jest to kolejny dowód na to, iż faszyzm w Europie nie został jeszcze doszczętnie zmiażdżony.

2:00 - stacjonujące w Batumi siły odpierają brytyjsko-turecką ofensywę w kierunku zakaukaskich złóż ropy. 3 godziny później, po pięciogodzinnym boju pokonani zostają stralsundzcy reakcjoniści, większość z tych, którzy przeżyli i zostali wzięci do niewoli zostaje rozstrzelanych przez sądy polowe za zdradę Związku Radzieckiego. Ataki na Batumi powtarzają się około 8, oraz 10, a tymczasem o godzinie 11:00 pokonane zostają dywizje broniące Klagenfurtu.

10 października - z portu we Władywostoku wypływa sześć flotylli okrętów podwodnych mających za zadanie torpedowanie konwojów wiozących zaopatrzenie z Japonii do oddziałów walczących w Korei Południowej. Na wodach zatoki Władywostockiej dochodzi do starcia z amerykańskimi lotniskowcami USS Enterprise i USS Lexington. Do boju włączają się kolejne okręty zacumowane w porcie.

11 października - oddziały generała Moskalenki rozpoczynają wymarsz w kierunku greckiej Joaniny, oficjalne rozpoczęcie operacji greckiej. Wciąż trwa potyczka z amerykańskimi okrętami u wybrzeży Związku Radzieckiego, nie ma potwierdzonych informacji o jakichkolwiek zatopieniach.

8:00 - trwa nieformalne zawieszenie broni na froncie niemieckim, oprócz regularnych nalotów samolotów sił sprzymierzonych nie dochodzi do żadnych starć, wywiady obu mocarstw twierdzą, iż jest to cisza przed burzą, jaką ma być ofensywa na całej linii. Wciąż jednak pozostaje pytanie - czyja ofensywa?

20:00 - nalot południowoafrykańskich samolotów na port w Gdańsku, całkowitej zagładzie ulega polska flota wojenna pod dowództwem admirała Unruga. Jednocześnie 3 radzieckie okręty podwodne zostają zatopione w wyniku potyczki z amerykańskimi lotniskowcami, dowództwo radzieckich okrętów w Azji rozważa wycofanie ich z boju.

12 października - 37. Armia marszałka Koniewa dociera do Skopje, a kilka godzin później wyrusza w kierunku Edessy.

niedziela, 16 marca 2008

Twórcze spanie.

Różne grupy nacisku bezpośredniego zarzucają mnie, że nic konstruktywnego nie robię, jeno śpię i śpię. Wy, do których teraz piszę zastanówcie się więc, co byście/byśmy stracili gdybym zamiast spania, np. w trudzie pomagał w wypompowywaniu szamba.
Świat na pewno uboższy był o kilkaset debilnych tekstów, pisany język polski byłby biedniejszy o "bry", czy "siemanderro" (które nie są wymyślone przeze mnie, ale zostały przeze mnie spopularyzowane), pewna osoba z Łodzi nie wiedziałaby o tym w jak wielu miejscach można znaleźć liczby 21 i 24 itd., itp.
Natomiast ja, skromny urzędnik bez etatu, byłbym zapewne kolejnym normalnym (we współczesnym, pejoratywnym, tego słowa znaczeniu) ziomalem, z toną żelu na włosach (lub bez włosów), słuchałbym bym zapewne hip-hopu, albo wixiarskiego techna, oglądałbym nałogowo Big Brothera, wysyłałbym smsy do Tańca z Gwiazdami, wzdychałbym do plakatu Dody, która byłaby dla mnie ideałem kobiety, nie rozumiałbym wielu zjawisk społecznych, twierdziłbym, że "sram na politykę", w każdą sobotę wylatywałbym sobie na jakąś dyskotekę, po to by w niedzielę leczyć kaca. Ot i obraz współczesnego człowieka na czasie. Z tym, że zapewne pozbawionego twórczego myślenia.
Bojarski ma dziwne tendencje do myślenia. Weźmie sobie taki wieczorem, zamiast normalnie uruchomić telewizornię z programami +18 (żeby pokazać sobie jaki ty dorosły on jest, nie?), położy się na łóżku, wlepi swoje zielono-niebieskie oczy w boazerię na suficie i uruchomi abstrakcyjne myślenia. Ma pecha. Inni ludzie lepiej myślą rano i dlatego powstały takie dzieła ludzkiego umysłu (wieczorem pewno powstały) jak szkoła, czy duży ruch na Dynastei w porach, kiedy Bojar ma lenia. Konrad pewnie pamięta trzeźwego Bojara mówiącego wierszem po 22:00. Małgosia też pamięta, ale Jej jego twórczość do gustu niezbyt przypadła, mimo początkowego entuzjazmu.
Śniąc rozwija się swój umysł. Jeżeli ktoś nie ma mózgu to logiczne, że nie śni, lub co noc ma sny erotyczne. Projekcję snu można porównać do obejrzenia filmu. Z dobrego filmu wyciągamy odpowiednie wnioski, jeżeli film jest dobrze zakończony, to się zastanawiamy co by było dalej, jeżeli film miał wymiar symboliczny to nad tą symboliką się pochylamy ( i nam w krzyżu strzela, chyba, że nie jesteśmy katolikami ).
Śniło mi się dzisiaj/wczoraj (pewno dzisiaj, bo sny są najczęściej nad ranem) coś dziwnego. Jakby mnie się śniły rzeczy niedziwne nie pisałbym tego bloga. Łaziłem sobie po opolskich blokowiskach, wychodząc uprzednio z sycowskiego liceum, krążyłem od domu do domu, szukając zapewne jakiejś mojej rodziny mieszkającej pod szóstką. W jednym bloku byli sataniści chyba, w drugim katolicy. W konsekwencji trafiłem niewiadomogdzie, ale musiałem biegać sobie. Nie lubię biegać we snach, potem mnie rano nogi bolą. Biegałem po teatrze, czy innym takim budynkiem kulturalnej użyteczności społecznej, zrobiłem dwa kółka przebiegając tyleż samo razy po scenie, za trzecim razem spróbowano mnie powstrzymać. Brzuzy, bo to on wystąpił tamże gościnnie coś zrobił. Nie wiem co, ale mu się nie udało. Wbiegając w ciemnoniebieskie coś (takie coś, co to zawsze z tyłu za sceną jest) zakończyłem swój sen.
Zapytacie ludkowie wierni co mi to dało. Jaką to dało Bojarskiemu przewagę nad tymi, którzy snów nie mają? Ano chociażby to, że dzięki temu mogłem napisać tę notę. Lub, co ciekawsze, daje mi to doświadczenie i pomysły do rozwijania swojej twórczości w powieści "Vive La Elbonia".
Bawiąc się zabawkami wyobrażamy sobie, że te trzy malutkie plastikowe czołgi to ogromna armia idąca do boju przeciwko wrogom ludu. W młodości zbytnio zwizualizowałem sobie tych wrogów ludu i zostałem komunistą. Bawiąc snami, wizualizujemy sobie, że to co się dzieje to jest prawda. Mimo takich absurdów jak sobotnie "Wojska Farmaceuty wycofały się z Łodzi" ciągle wierzy się w tę iluzję.
Chciałbym mieć Lucid Dream i poskakać sobie po moim śnie do woli. Zobaczyć te wszystkie cuda z mojego snu, poznać kim była ta zielonooka piękność, dowiedzieć się czemu Aptekarz przegrał bitwę o Łódź, wyjaśnić tajemnicę snów o kościołach, przeżyć wybuch atomowy w Goszczu (i w autobusie) i tak dalej i tak dalej.
Może jednak lepie byłoby nie śnić i nie robić sobie nadziei, że to co o tym śnimy jest prawdą?

P.S. - Czy wiecie, że pisanie KAŻDEJ noty tutaj to całkowity freestyle? Zaczynając pisanie nigdy nie wiem jak skończę xD

sobota, 15 marca 2008

Vive La Elbonia, czyli Sny o Potędze, odcinek 1.

Wiele osób zna mój charakterystyczny styl pisania, wiele osób zna również fakt, że zaczynałem i nie kończyłem pisanie np. "Vive La Elbonia, czyli Sny Wariata", czy chociażby thrillera politycznego o wojnie z Białorusią. Wszystko się z czasem rozpadało, gdyż nie potrafiłem się utrzymać w jednej konwencji (z jednej strony poważne sekwencje batalistyczne, z drugiej - ciągoty do opowiadania historii o stawonogach).
Pod wpływem filmu "Nazajutrz", genialnego dzieła amerykańskiej kinematografii (nie mylić z gniotowatym "Pojutrze"), mojego dzisiejszego snu (i kilku innych snów), a także wszelakich czynników zewnętrznych doszedłem do wniosku, że najlepiej byłoby połączyć ze sobą wszystkie podstyle Bojara w jedno wielkie onironautyczne-polityczno-psychiczne dzieło. W ten sposób powstanie, to - czego pierwszą część będziecie mogli za chwilę przeczytać. Let's start.

Zastrzegam sobie prawo do edytowania swojego własnego posta.

***
-Więc mówicie, że osiągnięcie gotowości bojowej przeciągnie się w czasie, generale- rzekł jak zwykle, spokojnym, trochę anemicznym głosem, Wielki Książę Elbonii do swego ulubionego generała.
-Da... To znaczy tak, ci z Twardogóry coś podejrzewają, od momentu ogłoszenia niepodległości złapaliśmy już czterech ich szpiegów. - Złapanie twardogórzańskiego szpiega nie należało do specjalnie trudnych zadań - leżącego w trawie infiltratora bez problemu można poznać po wystających włosach, postawionych wysoko na żel, czy inne dziadostwo, wedle badań elbońskich uczonych wmontowywano im - kosztem mózgu - systemy nadawczo-odbiorcze umożliwiające kontakt z bazą. Włosowe igły na głowach pełniły funkcję anten.
-A co z Nową Wsią? - pociągnął rozmowę Książe.
-Prawdę powiedziawszy nie mam pojęcia, równie dobrze mogą nas wspierać, jak i wbić nóż w plecy.
-Czyli przez ich niezdecydowanie w momencie ataku będziemy musieli obstawić dodatkowo swoje północne granice... Eh.. Oni niech lepiej ćpają te swoje świństwa w budce autobusowej. Potem im asfalt faluje i nie wiedzą czy są z nami czy przeciw nam...
-Moment!
- krzyknął siedzący do tej pory cicho minister finansów Andrzej Gierszoń - Skąd oni biorą to gówno? Ano z Festenbergu. Główną drogą transportu jest więc droga 448, w Goszczu są to ulice Twardogórska (trzeba zmienić) i Milicka. Jasno z tego wynika, że my atakując wstrzymamy wszelkie tego dostawy.
-A więc wystąpią przeciwko nam, nie zaryzykują utraty jedynej uciechy.
- trzeźwo zauważył generał.

***
W Urzędzie Miasta Twardogóry również spiskowano. Ze względu na małą widowiskowość tej narady pozostawiam do przeczytania jedynie co ciekawsze fragmenty wymiany zdań między anonimowymi wrogami.
-Ambasador Elbonii stwierdził, że zaproszenie Feelu na Dni Twardogóry będzie przez nich potraktowane jako wypowiedzenie wojny.
-Komu?!
-Nam.
-Przecież od czasu, kiedy ogłosili niepodległość nikt poza Albanią ich nie poparł. I dlaczego oni uważają, że my jesteśmy osobnym państwem?
-Podobno ich Księciu objawił się Wielki Stawonóg Potwór Z Loch Ness i powiedział mu, że ma walczyć z głupotą, takie trochę punkowe to, nie?
-Ale z jaką głupotą, ktoś tu widzi jakiś debili?

Na te pytanie, dzwonkiem odpowiedziała komórka jednego z Wrogów Ludu (TM), przeszywając pomieszczenie pseudo-muzycznym dźwiękiem "Du hast den shonsten Arsh in den Welt."
-Sorry, moja... ale jak widać idiotów u nas nie ma. - Powiedział szef Wrogów Ludu. Na okna zjechała kurtyna.

***
Co za piękny dzień! - krzyknął Juzef (jest to specjalny Józef), wychodząc ze swojego drewnianego domku letniskowego z wyrytą dziurą w kształcie serduszka. Echo jednak z przyzwyczajenia odpowiedziało "Kurwa Mać!. Juzek nie zraził się tym zrządzeniem losu, złośliwością natury tego świata i postanowił przejść się do sklepu. Sklep jednak był zamknięty. Co może zrobić pijany człowiek, któremu zamknęli sklep? Ano wiele. Juzef to znany bojownik o wolność, taki współczesny anarchista, razem z Samoobroną protestował przeciwko sprzedaży jego ziemi z doniczki obcokrajowcom.
Juzef już gotował się do szturmu na sklep Andrzeja G. (tego właśnie G.), gdy drzwi rozchyliły się, grubas skoczył i po długim locie wylądował w kapuście (niczym w zamierzchłych czasach I Wojny Światowej).

***

Tyle na razie, fabuła z deka nakreślona, ten post będzie jeszcze edytowany, bo nie jest skończony xD

poniedziałek, 10 marca 2008

Odtwarzacz prawdę Ci powie.

Podpatrzone na pewnym forum - wrzucamy wszystkie utwory jakie mamy do odtwarzacza, włączamy funkcję "Shuffle" i odpalamy odpowiadając na kolejne pytania:
JAK SIĘ DZIŚ CZUJESZ?
The Turtles - Can I Get To Know You Better?
Hehe, Wynika z tego, że nie wiem jak się czuję, bo muszę się poznać lepiej... next

CZY ZAJDZIESZ DALEKO W ŻYCIU?
Daniele Mondello - Legend (Folk Mix)
Legenda... Zostanę człowiekiem legendarnym. Do tego będzie to legenda w ludowym (folkowym) wydaniu. Super.

JAK WIDZĄ CIĘ PRZYJACIELE?
Lento Violento Man - Rugiada
Rugiada to kropla rosy. Więc z tego wynika, że słabo mnie widzą i mnie nie dostrzegają. Albo dostrzegają i się zachwycają Bojarem w trawie (trawka?).

CZY SIĘ OŻENISZ?
Depeche Mode - John The Revelator
Janek Objawiciel. Zostanę księdzem, pastorem, apostołem, papieżem? Albo nie, potwierdzi się moje znane hasło "Wy się śmiejcie, będziecie z papieżem na moim weselu tańczyć".

JAKA PIOSENKA MOŻE BYĆ MOTYWEM PRZEWODNIM TWOJEGO NAJLEPSZEGO PRZYJACIELA?
Liquido - Ordinary Life
Ot, mój najlepszy przyjaciel (kimkolwiek by on nie był) wiedzie sobie zwyczaje życie. Neeext.

JAKA JEST HISTORIA TWOJEGO ŻYCIA?
Giacomo Meyerbeer - Coronation March
Marsz ku koronacji, Rezurekcja Wielkiego Księstwa Elbonii?

JAKA JEST TWOJA SZKOŁA?
Officina Emotiva - Natural (Solo Musica)
Naturalna, normalna, zwykła, sama muzyka. Następne!

JAK MOŻESZ UCZYNIĆ POSTĘPY W ŻYCIU?
Apoptygma Berzerk - Lost In Translation
Między wierszami? Zgubione w tłumaczeniu? Znaczy się, że nie wiadomo jak mogę xD

JAKA JEST NAJLEPSZA CECHA TWOICH PRZYJACIÓŁ?
Zeta Reticuli - Taranza
Jeżeli ktoś wie co to jest "Taranza" to niech się zgłosi do mnie na gg.

CO KUPUJESZ W TEN WEEKEND?
The Knack - My Sharona
Yyy... Sharona to jest imię żeńskie, lol, ale skojarzenia...

NAJWIERNIEJSZY OPIS TWOICH DZIADKÓW?
Il Folklorista - Those Were The Days (Su Le Mano)
To były piękne dni, la la la la la la, dziadek był młody to miał piękne dni, la la la la la la la...

JAK CI SIĘ UKŁADA W ŻYCIU?
Lento Violento Man - Zig Zag
Zygzakiem, czyli różnie, raz dobrze, raz źle. Przez te pytania rozwijam swoje umiejętności interpretacyjne.

JAKĄ PIOSENKĘ ZAŚPIEWAJĄ NA TWOIM POGRZEBIE?
Modern Talking - Chery Lady
Zupełnie nie mają poczucia powagi sytuacji...
JAK CIĘ ŚWIAT POSTRZEGA?
Gazebo - Masterpiece
Mistrzostwo. Czyli dobrze mnie świat postrzega. I to się ceni.

CZY BĘDZIESZ MIAŁ SZCZĘŚLIWE ŻYCIE?
Apoptygma Berzerk - All Tomorows Parties (Nico vs. Apoptygma Berzerk)
Wszystkie wczorajsze imprezy. A może partie? Jakkolwiek by nie patrzeć to chyba jednak jako tako szczęśliwę będzie.

CO PRZYJACIELE TAK NAPRAWDĘ O TOBIE SĄDZĄ?
Gigi D'Agostino - Taurus
Byk? Że weźmie na rogi, że nerwowy i że denerwuje go czerwony socjalistyczny kolor? Neext pliiis...!

CZY LUDZIE ZA TWOIMI PLECAMI CIĘ POŻĄDAJĄ?
Wir Sind Helden - Bist Du Nicht Müde?
Nie wolno odpowiadać pytaniem na pytanie... I nie jestem zmęczony, nie. Next

JAK MOGĘ SIĘ USZCZĘŚLIWIĆ?
Audiosmog - You're My Mate
Muszę komuś powiedzieć, że to kogoś bardzo lubię chyba.

CO POWINIENEŚ ZROBIĆ Z ŻYCIEM?
Athena - Iki Lafla Dustun Ortaya
I w takich sytuacjach wychodzi na jaw, że słucham piosenek, których nie rozumiem. Za to muzyka fajna. Konkluzja jest taka, że się powinienem nauczyć języka tureckiego.

CZY BĘDZIESZ MIAŁ DZIECI?
Depeche Mode - Suffer Well
Cierpieć z godnością. Znaczy nie będę miał (a przez to nie będzie sukcesji tronu?!), ale przyjmę to z godnością, jak mężczyzna.

GDYBY NIEZNAJOMY MĘŻCZYZNA ZAOFEROWAŁ CI CUKIEREK, CO BYŚ ZROBIŁ?
Gigi D'Agostino - Terrapia
Wysłałbym go na terapię antynarkotykową. Bo co to za pomysł, żeby ćpuny rozdawały cukierki niewinnym ludziom?

CO TWOJA MAMA O TOBIE MYŚLI?
Paul Van Dyk - For An Angel
Mama myśli, że jestem przeznaczony jakiejś anielicy? A może to, że gdy po śmierci przestanę być władcą to mnie ogłoszą świętym?

JAKI JEST TWÓJ NAJMROCZNIEJSZY SEKRET?
Gigi D'Agostino - Stand By Me (Gigi D'Agostino & Luca Noise Trip)
Zostań przy mnie. Ale o co chodzi z tym, że to mroczne jest? Odtwarzacz się pomylił?

JAKI JEST MOTYW PRZEWODNI TWOJEGO ŚMIERTELNEGO WROGA?
Marilyn Manson - You Spin Me Right Round
Kręcę go? A może ją? Może dziołcha co mówi, że mnie nie lubi to mnie tak naprawdę lubi? Łooo

JAKA JEST TWOJA OSOBOWOŚĆ?
Onironauti - Raggi Di Sole
Lubię słoneczniki?

To by było na tyle tego.