Wiele osób zna mój charakterystyczny styl pisania, wiele osób zna również fakt, że zaczynałem i nie kończyłem pisanie np. "Vive La Elbonia, czyli Sny Wariata", czy chociażby thrillera politycznego o wojnie z Białorusią. Wszystko się z czasem rozpadało, gdyż nie potrafiłem się utrzymać w jednej konwencji (z jednej strony poważne sekwencje batalistyczne, z drugiej - ciągoty do opowiadania historii o stawonogach).
Pod wpływem filmu "Nazajutrz", genialnego dzieła amerykańskiej kinematografii (nie mylić z gniotowatym "Pojutrze"), mojego dzisiejszego snu (i kilku innych snów), a także wszelakich czynników zewnętrznych doszedłem do wniosku, że najlepiej byłoby połączyć ze sobą wszystkie podstyle Bojara w jedno wielkie onironautyczne-polityczno-psychiczne dzieło. W ten sposób powstanie, to - czego pierwszą część będziecie mogli za chwilę przeczytać. Let's start.
Zastrzegam sobie prawo do edytowania swojego własnego posta.
***
-Więc mówicie, że osiągnięcie gotowości bojowej przeciągnie się w czasie, generale- rzekł jak zwykle, spokojnym, trochę anemicznym głosem, Wielki Książę Elbonii do swego ulubionego generała.
-Da... To znaczy tak, ci z Twardogóry coś podejrzewają, od momentu ogłoszenia niepodległości złapaliśmy już czterech ich szpiegów. - Złapanie twardogórzańskiego szpiega nie należało do specjalnie trudnych zadań - leżącego w trawie infiltratora bez problemu można poznać po wystających włosach, postawionych wysoko na żel, czy inne dziadostwo, wedle badań elbońskich uczonych wmontowywano im - kosztem mózgu - systemy nadawczo-odbiorcze umożliwiające kontakt z bazą. Włosowe igły na głowach pełniły funkcję anten.
-A co z Nową Wsią? - pociągnął rozmowę Książe.
-Prawdę powiedziawszy nie mam pojęcia, równie dobrze mogą nas wspierać, jak i wbić nóż w plecy.
-Czyli przez ich niezdecydowanie w momencie ataku będziemy musieli obstawić dodatkowo swoje północne granice... Eh.. Oni niech lepiej ćpają te swoje świństwa w budce autobusowej. Potem im asfalt faluje i nie wiedzą czy są z nami czy przeciw nam...
-Moment! - krzyknął siedzący do tej pory cicho minister finansów Andrzej Gierszoń - Skąd oni biorą to gówno? Ano z Festenbergu. Główną drogą transportu jest więc droga 448, w Goszczu są to ulice Twardogórska (trzeba zmienić) i Milicka. Jasno z tego wynika, że my atakując wstrzymamy wszelkie tego dostawy.
-A więc wystąpią przeciwko nam, nie zaryzykują utraty jedynej uciechy. - trzeźwo zauważył generał.
***
W Urzędzie Miasta Twardogóry również spiskowano. Ze względu na małą widowiskowość tej narady pozostawiam do przeczytania jedynie co ciekawsze fragmenty wymiany zdań między anonimowymi wrogami.
-Ambasador Elbonii stwierdził, że zaproszenie Feelu na Dni Twardogóry będzie przez nich potraktowane jako wypowiedzenie wojny.
-Komu?!
-Nam.
-Przecież od czasu, kiedy ogłosili niepodległość nikt poza Albanią ich nie poparł. I dlaczego oni uważają, że my jesteśmy osobnym państwem?
-Podobno ich Księciu objawił się Wielki Stawonóg Potwór Z Loch Ness i powiedział mu, że ma walczyć z głupotą, takie trochę punkowe to, nie?
-Ale z jaką głupotą, ktoś tu widzi jakiś debili?
Na te pytanie, dzwonkiem odpowiedziała komórka jednego z Wrogów Ludu (TM), przeszywając pomieszczenie pseudo-muzycznym dźwiękiem "Du hast den shonsten Arsh in den Welt."
-Sorry, moja... ale jak widać idiotów u nas nie ma. - Powiedział szef Wrogów Ludu. Na okna zjechała kurtyna.
***
Co za piękny dzień! - krzyknął Juzef (jest to specjalny Józef), wychodząc ze swojego drewnianego domku letniskowego z wyrytą dziurą w kształcie serduszka. Echo jednak z przyzwyczajenia odpowiedziało "Kurwa Mać!. Juzek nie zraził się tym zrządzeniem losu, złośliwością natury tego świata i postanowił przejść się do sklepu. Sklep jednak był zamknięty. Co może zrobić pijany człowiek, któremu zamknęli sklep? Ano wiele. Juzef to znany bojownik o wolność, taki współczesny anarchista, razem z Samoobroną protestował przeciwko sprzedaży jego ziemi z doniczki obcokrajowcom.
Juzef już gotował się do szturmu na sklep Andrzeja G. (tego właśnie G.), gdy drzwi rozchyliły się, grubas skoczył i po długim locie wylądował w kapuście (niczym w zamierzchłych czasach I Wojny Światowej).
***
Tyle na razie, fabuła z deka nakreślona, ten post będzie jeszcze edytowany, bo nie jest skończony xD
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


1 komentarz:
No! Pierwszy! Masz mieć zarezerwowane miejsce na pierwszy komentarz dla mnie, Elboński, wiesz?
A o potędze, to tylko pomarzyć sobie możesz! Chociaż podobno w Goszczu Angela Merkel zawitała, to prawda?
Widziałem na TVN- napisali: Goszcząca w Jerozolimie Angela Merkel... Dużo osób ostatnio goszczących jest, fajnie macie!
Prześlij komentarz