niedziela, 16 marca 2008

Twórcze spanie.

Różne grupy nacisku bezpośredniego zarzucają mnie, że nic konstruktywnego nie robię, jeno śpię i śpię. Wy, do których teraz piszę zastanówcie się więc, co byście/byśmy stracili gdybym zamiast spania, np. w trudzie pomagał w wypompowywaniu szamba.
Świat na pewno uboższy był o kilkaset debilnych tekstów, pisany język polski byłby biedniejszy o "bry", czy "siemanderro" (które nie są wymyślone przeze mnie, ale zostały przeze mnie spopularyzowane), pewna osoba z Łodzi nie wiedziałaby o tym w jak wielu miejscach można znaleźć liczby 21 i 24 itd., itp.
Natomiast ja, skromny urzędnik bez etatu, byłbym zapewne kolejnym normalnym (we współczesnym, pejoratywnym, tego słowa znaczeniu) ziomalem, z toną żelu na włosach (lub bez włosów), słuchałbym bym zapewne hip-hopu, albo wixiarskiego techna, oglądałbym nałogowo Big Brothera, wysyłałbym smsy do Tańca z Gwiazdami, wzdychałbym do plakatu Dody, która byłaby dla mnie ideałem kobiety, nie rozumiałbym wielu zjawisk społecznych, twierdziłbym, że "sram na politykę", w każdą sobotę wylatywałbym sobie na jakąś dyskotekę, po to by w niedzielę leczyć kaca. Ot i obraz współczesnego człowieka na czasie. Z tym, że zapewne pozbawionego twórczego myślenia.
Bojarski ma dziwne tendencje do myślenia. Weźmie sobie taki wieczorem, zamiast normalnie uruchomić telewizornię z programami +18 (żeby pokazać sobie jaki ty dorosły on jest, nie?), położy się na łóżku, wlepi swoje zielono-niebieskie oczy w boazerię na suficie i uruchomi abstrakcyjne myślenia. Ma pecha. Inni ludzie lepiej myślą rano i dlatego powstały takie dzieła ludzkiego umysłu (wieczorem pewno powstały) jak szkoła, czy duży ruch na Dynastei w porach, kiedy Bojar ma lenia. Konrad pewnie pamięta trzeźwego Bojara mówiącego wierszem po 22:00. Małgosia też pamięta, ale Jej jego twórczość do gustu niezbyt przypadła, mimo początkowego entuzjazmu.
Śniąc rozwija się swój umysł. Jeżeli ktoś nie ma mózgu to logiczne, że nie śni, lub co noc ma sny erotyczne. Projekcję snu można porównać do obejrzenia filmu. Z dobrego filmu wyciągamy odpowiednie wnioski, jeżeli film jest dobrze zakończony, to się zastanawiamy co by było dalej, jeżeli film miał wymiar symboliczny to nad tą symboliką się pochylamy ( i nam w krzyżu strzela, chyba, że nie jesteśmy katolikami ).
Śniło mi się dzisiaj/wczoraj (pewno dzisiaj, bo sny są najczęściej nad ranem) coś dziwnego. Jakby mnie się śniły rzeczy niedziwne nie pisałbym tego bloga. Łaziłem sobie po opolskich blokowiskach, wychodząc uprzednio z sycowskiego liceum, krążyłem od domu do domu, szukając zapewne jakiejś mojej rodziny mieszkającej pod szóstką. W jednym bloku byli sataniści chyba, w drugim katolicy. W konsekwencji trafiłem niewiadomogdzie, ale musiałem biegać sobie. Nie lubię biegać we snach, potem mnie rano nogi bolą. Biegałem po teatrze, czy innym takim budynkiem kulturalnej użyteczności społecznej, zrobiłem dwa kółka przebiegając tyleż samo razy po scenie, za trzecim razem spróbowano mnie powstrzymać. Brzuzy, bo to on wystąpił tamże gościnnie coś zrobił. Nie wiem co, ale mu się nie udało. Wbiegając w ciemnoniebieskie coś (takie coś, co to zawsze z tyłu za sceną jest) zakończyłem swój sen.
Zapytacie ludkowie wierni co mi to dało. Jaką to dało Bojarskiemu przewagę nad tymi, którzy snów nie mają? Ano chociażby to, że dzięki temu mogłem napisać tę notę. Lub, co ciekawsze, daje mi to doświadczenie i pomysły do rozwijania swojej twórczości w powieści "Vive La Elbonia".
Bawiąc się zabawkami wyobrażamy sobie, że te trzy malutkie plastikowe czołgi to ogromna armia idąca do boju przeciwko wrogom ludu. W młodości zbytnio zwizualizowałem sobie tych wrogów ludu i zostałem komunistą. Bawiąc snami, wizualizujemy sobie, że to co się dzieje to jest prawda. Mimo takich absurdów jak sobotnie "Wojska Farmaceuty wycofały się z Łodzi" ciągle wierzy się w tę iluzję.
Chciałbym mieć Lucid Dream i poskakać sobie po moim śnie do woli. Zobaczyć te wszystkie cuda z mojego snu, poznać kim była ta zielonooka piękność, dowiedzieć się czemu Aptekarz przegrał bitwę o Łódź, wyjaśnić tajemnicę snów o kościołach, przeżyć wybuch atomowy w Goszczu (i w autobusie) i tak dalej i tak dalej.
Może jednak lepie byłoby nie śnić i nie robić sobie nadziei, że to co o tym śnimy jest prawdą?

P.S. - Czy wiecie, że pisanie KAŻDEJ noty tutaj to całkowity freestyle? Zaczynając pisanie nigdy nie wiem jak skończę xD

4 komentarze:

Anonimowy pisze...

Ja tu się zgadzam z panem w 100% co to młodych ludzi żyjących w czasach dzisiejszych. Jak pan dobrze wie, tez sny mam, czasami bardzo abstrakcyjne a innymi razy rolnicze. Pozdrawiam serdecznie.

Anonimowy pisze...

BoYar, ktoś mnie z komentarzem wyprzedził! Nie bawię się tak! No weź!

Swoją drogą, piszę pracę o twórczości, może coś wykorzystam, praw autorskich- miewam- nie posiadasz! Ha!

Boyar pisze...

(Jak zwykle szybka odpowiedź serwisu)
Weźcie się wy, Adamie i Kamilu nie podpisujcie anonimami. Jednocześnie ten apel jest wyjaśnieniem tego, kto wyprzedził Rycha z Klanu w komentowaniu. Spasiba.

er` Trancer pisze...

Ty Bojar, bo ja tak se w sumie jak czytam te Twoje notki to tak se czytam i czytam i moglbym se czytac... Ty tak fajnie piszesz, ze sie fajnie czyta jakos.