czwartek, 11 grudnia 2008

Telefon.

Siedzę sobie kulturalnie przed komputerem, słucham muzyki, aż nagle do mych uszu dobiega dźwięk telefonu. Irytujące to wielce stworzenie jest. Jeszcze bardziej irytujące jest to, że ludzie dzwonią na telefon oddalony ode mnie o 4 pomieszczenia, zamiast zadzwonić na ten co mam na biurku. Ale nic. Wstaję i ruszam chwiejnym krokiem. Idę i nagle wyrastają przede mną drzwi. Wyobraźcie sobie, że drzwi nie ma i nagle się pojawiają tuż przed nosem. I są zamknięte na klucz. Tak, drzwi w środku domu ktoś zamknął na klucz, idiotyzm. Więc moja droga do odebrania telefonu się wydłuża, bardzo znacząco. Muszę poświęcić swój cenny czas na otwarcie tego czegoś. Całe szczęście klucz był w zamku, co jest przy okazji kolejnym idiotyzmem, bo po co drzwi zamykać i zostawiać klucz? Ruszam, a telefon dalej dzwoni. Krzyczę więc "Już idę!", odbieram i tu zonk - ktoś odłożył słuchawkę. Ludzie są niemożliwi. Wracam i piszę notę.
Dzisiaj sobie była wywiadówka, taka zwyczajna, licealna. Wręczono mi oceny. Jestem z nich niezadowolony, ale to już temat bezsensowny. Petro skwitował mój honor (nie chcę mieć ocen takich, jakie mają zwykłe ciecie) tym, że "honor kurwa, to nie braveheart, to szkoła". Ale nie jest źle w ogólnym rozrachunku, stać mnie na więcej, ale kij z tym. Jebany humanista (pozdro Szani) ma nawet 3+ z polskiego, co jest wyczynem nieprawdopodobnym, zaskakującym wszystkich i wszystko co się zaskoczyć da. Gdyby nauczył się wiersze recytować to by nawet 4 miał pewnie. To są oceny proponowane. I tu też jest zdziwko. Po co? Po co się te oceny proponuje? Żeby tylko ludzi denerwować? (W tym wypadku moją rodzicielkę). No bo to przecież jeszcze się dużo może zmienić przed końcem semestru, który to koniec na styczeń zaplanowanym jest. Z biologii już teraz wiem, że będę miał lepszą ocenę. 
Telefon zadzwonił ponownie. Ciotka z Anglii dzwoniła, o matkę sie pytała. Matki nie ma, u sąsiadki z pielgrzymką jest. Ciotka fajna jest, zostawiła mieszkanie w Piasecznie. A mnie to mieszkanie może się spodobać. Boyarski miałby zostać Mazowszaninem? Był w Warszawie już, ale miał problemy z powrotem. Tym razem na dłużej? To już zobaczymy wedle tego, na jakie studia pójdę. I gdzie.
Wracając do szkoły. Dzisiaj tow. Boyarow, Kraska, Struzik wpadli na pomysł by nakręcić film. Tak jest, film, opowiadający o fikcyjnym puczu wojskowym w Polsce, z oddaniem klimatu tych wydarzeń, scenami zbiorowymi powycinanymi z wiadomości, faktów, oraz wydarzeń, ze śmiercią prezydenta, oraz z ciekawym scenariuszem. Dwie osoby piszą scenariusz, z czego ma powstać wersja kompromisowa. Przed lekcją historii odbyła się próba, przemawiał feldmarszałek K., został trafiony kredą przez nieznanego z nazwiska Brzuzego, co spowodowało przerwanie nagrywania. A za to coś dostać będzie można pewnie całkiem ładne oceny, co tanim kosztem powinno nam podbić średnie i takie tam duperele, zupełnie w życiu nieprzydatne. Oraz oczywiście prestiż, gdyż on się liczy bardzo. Już sobie wyobrażam te tłumy fanek podążających za Konstantym Boyarowem, ah...
Bo podobno wokół mnie się dużo dziewuch kręci. Może i tak, ale ja jakoś tego nie widzę, gdzie indziej jest ich więcej. Trudno.
Kończę pierwszą poważną notę w stylu trochę krótszym, czekam na opinię, oraz pozdrawiam. Yo.

3 komentarze:

:* pisze...

No! Jebani humaniści... zabić ich! Wyrżnąć! I dzięki, że o mnie pamiętałeś. To takie... chlip... wzruszające ;(.
Struzik? Mój profesor od fizyki się tak nazywa. Świetny gość ;).
Opinię masz, zwłaszcza za "jebanego humanistę", jak najbardziej pozytywną. Ocena proponowana za notkę - 5-. Bo za mało bluzgów na humanistów ;).

Petro pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Petro pisze...

Jako humanista czuję się głęboko urażony, phi!
Pomysł na film brzmi fajnie, ciekawe jak realizacja wyjdzie ;-)
Fajnie, że wreszcie piszesz regularnie :P